Terror klimatu

Grudzień jest miesiącem, kiedy słowo „klimat” zaczyna mi się śnić po nocach. Mam już dość „choinek z klimatem”, „klimatu z sadzą”, „koalicji klimatycznych” i klimato-preudo-ekspertów piszących grubaśne raporty pełne alarmistycznych prognoz.

Takim raportem jest niestety ostatnia publikacja Europejskiej Agencji Środowiska o kosztach zanieczyszczenia powietrza w Europie. Wspaniały raport pokazujący skalę trucia przemysłu, które  rocznie kosztuje 102-169 mld euro, z czego 63 mld euro przypada na CO2! Wszystko świetnie opisane i podliczone, ale odnoszę wrażenie, że celem było udowodnienie tezy: to CO2 kosztuje nas najwięcej. W jaki sposób autorzy podliczyli koszty emisji tego gazu?  To projekcja przyszłych zniszczeń…  I jak tu przekonać czytelnika do takich obliczeń?: komentarze jednoznaczne: ekoterrorystyczny bełkot.

Zdaj sobie sprawę, że wszystko to z powodu  17 konferencji stron konwencji ds.  zmian klimatu ONZ.  Spotkanie  w Durbanie w RPA ma przypieczętować nowe porozumienie o redukcji emisji gazów cieplarnianych. Potrzeba nowego paliwa, nowych alarmów, nowych celów. W natłoku informacji trudno wychwycić te najważniejsze, a poważne raporty skracamy do zabawnych notek,  z których nie sposób się nie śmiać.

Posted in Felieton | Tagged | Leave a comment

Widzę czym oddycham

Katowice zachwycają starą architekturą i urokliwymi knajpkami. Zapach węgla w powietrzu przypomina dzieciństwo ….

Ale nie jest to miłe. Wszechobecny pył w powietrzu wydaje się nikomu nie przeszkadzać. W końcu węgiel to nasze krajowe bogactwo. Daje miejsca pracy i pieniądze dla całych miejscowości i gmin. Eksportujemy nasze technologie, maszyny, na węglu zarabiamy coraz więcej. Uczestnicząc w Forum Węglowym organizowanym przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” w Katowicach trudno nie dostrzec zalet węgla.

Ochrona klimatu niesłusznie zdominowała inne dyskusje dotyczące węgla i ekologii. Dyskusje o podnoszeniu efektywności elektrowni, oszczędzaniu energii i o likwidacji tzw. niskiej emisji. Pył w powietrzu na Śląsku to nie jest wina elektrowni, ale przede wszystkim ludzi ogrzewających się przez palenie węgla w piecach. Palą w nich zresztą także śmieci. To nie jest już problem ochrony klimatu ale poważny problem ochrony zdrowia.

Nasze miasta śmierdzą. Wystarczy pociągnąć nosem. Kopcą kominy i rury samochodów. Ten pył powoduje choroby płuc, zawarty w nim benzoapiren to substancja rakotwórcza.

Leszek Wieciech szef PIPiHN, zadzwonił do mnie po ostatnim artykule w Rzepie z informacją, że  kopcą nie tylko stare silniki Diesla. Kierowcy usuwają z nowych samochodów filtry cząstek stałych, by uzyskać lepsze przyspieszenie. Kolega potwierdził:  filtry zatykają się, a ich wymiana jest bardzo droga. Auta jeżdżą więc bez filtrów.

Stać nas na wypasione nowe/stare samochody ale na wymianę filtra już nie.    Kupujemy tańsze mieszkania, w budynkach nie podłączonych do sieci miejskiej, a potem płacimy wyższe rachunki za ogrzewanie. Kupujemy dom na kredyt, ale śmieci palimy na podwórku.

Patrząc na skalę tych problemów dyskusja o zmianach klimatu wydaje się odległa i śmieszna. Przypomina mi się francuski kawał o górnikach:

- Jak Ci się podobało na wakacjach nad morzem?

- W porządku, tylko to powietrze jakieś dziwne. Wolę WIDZIEĆ, czym oddycham.

Tacy „górnicy” jeszcze żyją, tu u nas i nie tylko na Śląsku.

Posted in À rebours | Tagged | Leave a comment